Pagina 12 (PL)  B3-2023 PNKV BiuletynOnline.

Perełka

O wyborze filmu Kieślowskiego

Koos de Roo

Jako realiator programu w kinie Filmhuis Lewenborg, dużego kina na przedmieściach Groningen, próbuję wyjaśnić, jak doszło do tego, że w naszym programie znalazł się film polskiego twórcy Krzysztofa Kieślowskiego.

Film "Podwójne Ƶycie Weroniki" z 1991 roku wyświetliliśmy 24 listopada 2021 roku tuż przed drugą przerwą z powodów korony w ramach tematu "Perły" tego sezonu. Niestety, z wymienionego powodu na seans przybyło tylko 30 widzów, ale film spotkał się z dobrym przyjęciem i w większości pozytywnymi opiniami, choć kilka osób poinformowało mnie, że trudno im było zrozumieć pewne powiązania w rozwoju fabuły, mieli problem z wyjaśnieniem wydarzeń w finałowej scenie i pokrewieństwa między Véronique i Weroniką, które dorastają i mieszkają w różnych miejscach w Europie - Clermont-Ferrand i Krakowie. Myślę, że trafili w sedno i wcale nie jest to dziwne! Krótko mówiąc, film opowiada o dwóch młodych kobietach, jednej Francuzce, drugiej Polce, które nie mają ze sobą nic wspólnego, a jednak są takie same: są leworęczne, mają piękny głos i tę samą trudną do wykrycia wadę serca. I widzą się tylko raz na placu w Krakowie: Véronique, na wycieczce szkolnej podczas akcji policji w czasie zamieszek studenckich, robiąca zdjęcia z autobusu i Weronika, która przypadkiem ją widzi i wydaje się ją rozpoznawać. W pierwszej części filmu Polka umiera na zawał podczas śpiewania partii solowej na scenie przed dużą orkiestrą. Następnie film pokazuje, jak toczy się życie jej francuskiej imienniczki. Która przerywa lekcje śpiewu i dzięki wiadomościom od tajemniczego lalkarza odkrywa, że jej przeświadczenie o tym, że nie jest sama, nie było tylko przeczuciem.

Kieślowski filmuje scenariusz w sposób nieprostolinijny, sugestywny i wielointerpretacyjny, mniej lub bardziej zmuszając widza do nadawania własnego znaczenia niektórym wydarzeniom i inscenizacjom. Nie dąży przy tym do realizmu, a raczej do ucieczki od jednoznacznej dosłowności. "Nigdy tego nie osiągnę, tak jak nigdy nie uda mi się opisać tego, co naprawdę dzieje się w moich postaciach, bez względu na to, jak bardzo będę się starał". Często wystarczy jedno spojrzenie, szczegół scenerii czy ruch kamery, by nakreślić charakter postaci lub podkreślić podobieństwa między, w tym przypadku, dwiema siostrzanymi duszami.

Unika jednak robienia z tego cieżkiego, pseudofilozoficznego kina: senne obrazy nasączone zielonymi filtrami kolorystycznymi, zniewalająca muzyka, a zwłaszcza główna bohaterka Irène Jacob, która naiwnie i zmysłowo zwraca na siebie uwagę, ostatecznie sprawiają, że film jest fascynującym doświadczeniem!

Z powyższego jasno wynika, że metoda pracy Kieślowskiego nie ułatwia sprawy widzowi. Dotyczy to nie tylko tego samodzielnego filmu, ale w jeszcze większym stopniu jego dziesięcioczęściowej epopei filmowej "Dekalog" z 1988 roku i jego "francuskiej trylogii" "Bleu, Blanc, Rouge" z 1993 roku. Dla mnie osobiście był to również powód, dla którego przez długi czas nie chciałem lub nie mogłem zacząć oglądać tej dużej serii filmów, ponieważ obawiałem się, że zanurzą mnie w potoku obrazów i historii, które były trudne do zrozumienia i zinterpretowania: chociaż filmy Kieślowskiego były bardzo intrygujące, były jednocześnie enigmatyczne!

Obejmowało to również fakt, że jego wczesne filmy dokumentalne przedstawiały życie robotników w powojennym okresie komunizmu. W tamtym czasie z pewnością miały one na celu przede wszystkim podniesienie świadomości robotników w Polsce, ponieważ przesłanie solidarności było oczywiście uniwersalne nawet wtedy i nadal aktualne. Ówczesny reżim oczywiście nie był tym zachwycony. Jednak nawet wtedy interesujące było jego stwierdzenie, że "nie ma znaczenia, czy żyjesz w kraju komunistycznym, czy kapitalistycznym, jeśli chodzi o pytania takie jak "Jaki jest prawdziwy sens życia?" lub "Dlaczego wstajemy rano z łóżka?". Ponieważ krytycy filmowi w Polsce nie mogli nic zrobić z takimi stwierdzeniami, a także potępiali go za nie, po upadku muru berlińskiego wyemigrował do Francji, gdzie ostatecznie nakręcił swoje cztery filmy najbardziej znane na Zachodzie. Moim zdaniem, jeśli chce się zaprogramować film takiego twórcy w małym kinie, to trzeba dość dobrze znać swoich widzów i umieć im zaufać, że dostrzegą wartość czasem niezrozumiałego, ale intrygującego doświadczenia estetycznego. Jako przykłady wymieniłbym moment, w którym widzi ona przez szkaną kulkę z przedziału pociągu odwrócony świat, scenę, w której wchodzi w interakcję z lalkami lalkarza, a także kilka chwil z ojcem w domu rodziców. I oczywiście także niewyobrażalne poszukiwania duszy dwóch Veronik, granych przez tę samą szwajcarską aktorkę Irène Jacob, w odlegości ponad tysiąca kilometrów!

Ostatecznie, jako programista filmowy, jestem bardzo zadowolony z - niestety niewielkiego - sukcesu tego filmu. Później oczywiście sam odważyłem się na jego inne filmy - w niedawno wydanych pięknych rekonstrukcjach 4K - i jestem z nich również bardzo zadowolony, ponieważ - podobne - tematy są zawsze bardzo zróżnicowane, ale zawsze i na pewno moralnie znaczące. Straciliśmy wielkiego filmowca Kieślowskiego, który zmarł na operację serca w 1996 roku w wieku 54 lat! Czy powstanie kontynuacja programowa tego jednego filmu, czas pokaże. W końcu jego filmy okazują się prawdziwymi perełkami!

Groningen, czerwiec 2023 r.

- - -