Pagina 16 (NL)  B4-2025 PNKV BiuletynOnline.

WĘDROWNICZA MADONNA

Lex Veldhoen

Moja polska partnerka Asia opowiedziała mi, że jej przyjaciółka Ula przeżyła dość niezwykłą przygodę z figurką Madonny. Ula, podobnie jak Asia, jest z wykształcenia konserwatorem zabytków i pracuje w tym zawodzie. Regularnie przebywa przez dłuższy czas w różnych miejscach w Polsce, gdzie zajmuje się renowacją malowideł i rzeźb, zwłaszcza w kościołach. Czasami balansuje wysoko w powietrzu, pod sklepieniami kościołów, na rusztowaniach, aby odrestaurować malowidła ścienne i sufitowe. Często używane toksyczne środki czyszczące spowodowały uszkodzenie jej płuc. Ponadto na zlecenie renowuje ornamenty i rzeźby w domach, ale także np. nagrobki na cmentarzach.

Kiedy podczas jednej z naszych podróży po Polsce odwiedzamy Ulę w Chełmku, opowiada nam historię o madonie, którą wykonała. Bardzo dobry przyjaciel jej męża Ivo, mechanik samochodowy, zobaczył prace Uli. Spodobały mu się i poprosił ją, aby wykonała dla niego madonnę. Chciał, aby była wykonana z gipsu, z dużą ilością złota płatkowego. Ula powiedziała, że zazwyczaj są one wykonywane z drewna, a następnie pozłacane. Mechanik jednak chciał madonnę z gipsu. Ula: „Na jego prośbę u stóp madonny wykonałam psa pasterskiego, ponieważ była to jego ulubiona rasa psów. Ponieważ rzeźba nie wychodziła mi zbyt dobrze, zatrudniłam rzeźbiarza, Patricka Godulę Johny'ego, który wykonał ją z gliny”.

Następnie wykonałem formę i odlałem figurkę z gipsu. Żona mechanika nie była zbyt zadowolona z owczarka. Wygładziłem gips w tym miejscu i uformowałem z niego chmurki. Zrobiłem jeszcze jeden odlew owczarka dla siebie; figurkę tę można zobaczyć na parapecie. Ula dokończyła rzeźbę: „Kupiłam potrzebne złoto, które kosztowało mnie 2000 złotych. Kiedy madonna była gotowa, poinformowałam o tym. Ale potem nie miałam żadnych wiadomości od mechanika. Pomyślałam: zadzwonię do niego. Podczas rozmowy powiedział: „Termin już minął, nie zapłacę”. Ale to była wymówka, ponieważ w ogóle nie ustaliliśmy terminu! Wszystko to działo się w czasie, gdy nasz samochód był w naprawie w jego warsztacie. Kiedy samochód był gotowy, Ivo po prostu zapłacił. Nie wspomniano już ani słowem o madonie. A to oznaczało, ze względu na zachowanie mechanika, natychmiastowy koniec tej przyjaźni”.

Ula opowiada, że była bardzo smutna i jednocześnie zła, było to tuż przed Bożym Narodzeniem. Ula: „Schowałam madonnę do szafy i pomyślałam: zobaczymy, co się z nią stanie. Ponieważ mam kontakty z wieloma kościołami i klasztorami, pomyślałam, że może ktoś kiedyś się nią zainteresuje”. W pewnym momencie odwiedził ją polski ksiądz mieszkający w Rzymie. Zobaczył madonnę, uznał ją za bardzo piękną, ale na tym się skończyło.

Ula: „Pięć lat później skontaktowałam się z przyjaciółmi, którzy znali tego samego księdza”. Słyszeli od Christoforo, że Ula stworzyła bardzo piękną madonnę. A ponieważ wkrótce mijało 25 lat jego kapłaństwa, chcieli podarować mu tę madonnę. Ula: „Otrzymałam również zaproszenie na uroczystość i uzgodniłam z przyjaciółmi, że pokryją tylko koszty materiałów, a my wręczymy madonnę podczas uroczystości. Ksiądz pochodził z Terespola, małego miasteczka na granicy z Białorusią, gdzie odbywała się uroczystość. Cieszyłem się, że madonna jednak trafiła w dobre ręce.

Od czasu swojej formacji kapłańskiej Christoforo utrzymywał kontakty z księżmi na Ukrainie, a w styczniu ubiegłego roku ponownie odwiedził Ulę i Ivo. Opowiadał, jak figura pomogła mu w ostatnim czasie podczas wojny na Ukrainie. Regularnie jeździł tam, aby wspierać klasztory i wiernych. Aby podróżować bezpiecznie, zawsze zabierał ze sobą figurę Madonny. Stała się ona dla niego przepustką, ponieważ mówił, że jedzie na Ukrainę, aby przekazać ten dar ukraińskiemu klasztorowi. W ten sposób mógł również bezpiecznie przewozić pomoc humanitarną.

W międzyczasie Christoforo dowiedział się, że papież organizuje w Watykanie spotkanie z księżmi zaangażowanymi w pomoc dla Ukrainy. Udał się tam bez zaproszenia i zabrał ze sobą madonnę. Powiedział urzędnikowi, że ma dla papieża prezent od sióstr z Kijowa. W rezultacie udzielono mu audiencji u papieża i udał się do niego w towarzystwie szwajcarskiego gwardzisty, który niósł dla niego madonnę. Ula pokazuje zdjęcie, na którym papież Franciszek przyjmuje wykonaną przez nią Madonnę, i opowiada: „Gdy tylko papież zobaczył Madonnę, zapytał, dlaczego wygląda tak blado. Na co ktoś wykrzyknął: „Tak jak Ukraina teraz!”. Papież odpowiedział: „W takim razie nazwę ją Świętą Marią, Królową Pokoju Ukrainy”. Po wielu perypetiach madonna, początkowo odrzucona w Chełmku w Polsce, przez tereny objęte wojną na Ukrainie, trafiła ostatecznie do Watykanu, gdzie znajduje się obecnie w bezpiecznym posiadaniu papieża.

- - -