Był jednym z inicjatorów powstania Towarzystwa Miłośników Ziemi Kociewskiej, a jako ilustrator współpracował z licznymi wydawnictwami, wydającymi publikacje regionalne.
Swoją wiedzą i pasją dzielił się również jako nauczyciel plastyki i instruktor harcerski w starogardzkich szkołach, kształtując wrażliwość i wyobraźnię kolejnych pokoleń młodzieży. W 2003 roku uhonorowano go nagrodą „Wierzyczanka”, a sześć lat później miasto oddało mu hołd, nadając jego imię rondu u zbiegu ulic Sikorskiego i Skarszewskiej w Starogardzie Gdańskim.
Jan Wałaszewski ukończył Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Gdańsku/Sopocie, gdzie studiował malarstwo architektoniczne. Choć właśnie ta dziedzina stanowiła fundament jego artystycznej drogi, jego zainteresowania wykraczały daleko poza jej granice. Był artystą wszechstronnym, obdarzonym nie tylko talentem, ale i niezwykłą pracowitością. Ślady jego rąk i wyobraźni można odnaleźć w wielu kościołach Kociewia – od monumentalnych fresków ołtarza w Jabłowie po polichromie i obrazy w niemal wszystkich świątyniach Starogardu Gdańskiego. Pozostawił po sobie bogaty zbiór obrazów i setki rysunków – swoistą kronikę życia miasta i regionu, tworzoną z czułością i oddaniem. Jego twórczość, głęboko zakorzeniona w lokalnej tradycji, pozostaje świadectwem niezwykłej pasji i miłości do Kociewia –małej ojczyzny, której poświęcił swoje życie.
Warto jednak zatrzymać się przy okresie okupacji – jednym z najbardziej dramatycznych, a zarazem formacyjnych momentów w jego biografii. Gdy wybuchła wojna, niespełna osiemnastoletni Jan Wałaszewski nie pozostał bierny. Działał w konspiracyjnej organizacji harcerskiej „Związek Jaszczurczy”, której członkowie nieśli pomoc mieszkańcom powiatu starogardzkiego i tczewskiego oraz szerzyli propagandę antyhitlerowską. (Chodzi o lokalną organizację, a nie ogólnopolską formację o tej samej nazwie, wywodzącą się z obozu narodowego).
Z czasem jednak działalność konspiracyjna stawała się coraz trudniejsza. 22 lutego 1942 roku Albert Forster, gauleiter Okręgu Rzeszy Gdańsk–Prusy Zachodnie, wydał okólnik nakazujący Polakom wpisywanie się na folkslistę jako „Eingedeutschte” („zniemczeni”), grożąc, że ci, którzy odmówią, zostaną uznani za „wrogów państwa niemieckiego”. Groźba ta – przywołująca pamięć tragicznych wydarzeń pierwszych miesięcy wojny, egzekucji w Szpęgawsku i Piaśnicy – zmusiła wielu mieszkańców Pomorza, także członków konspiracji, do podpisania deklaracji. Dla wielu z nich oznaczało to przymusową służbę w Wehrmachcie.
W kwietniu 1942 roku kierownictwo „Jaszczurki” zorganizowało akcję dywersyjną wśród Polaków wcielonych do niemieckiego wojska. Jej celem było doprowadzenie do masowych dezercji i przejść na stronę aliantów – przyświecało jej hasło: „Bronią niewolnika jest zdrada.”
Jan Wałaszewski, który – prawdopodobnie ze względu na niski wzrost i doskonałą kondycję – trafił do Kriegsmarine, po zatopieniu swojego okrętu (17.09.1944) zdołał uciec. Ranny trafił do holenderskiego szpitala w Ijmuiden Oost, gdzie nawiązano z nim kontakt i wkrótce dołączył do konspiracyjnej grupy „Oranje” w Beverwijk, dowodzonej przez Ludwika Dziubanego. W jej skład wchodziło kilkunastu Polaków, głównie z Pomorza: Antoni Stopa, Witold Szulc, Brunon Szczepański, Edmund Stawicki, Franciszek Szumacher, Franciszek Humańczyk, Jan Trendel, Edmund Szałucki, Jan Wałaszewski oraz trzej inni – Goldman, Król i Grota, których imion niestety nie ma na zachowanej liście. Zanim to się stało, przydzielono go do niemieckiej 2. Baterii 201. Pułku Artylerii Nadbrzeżnej koło Bloemendaal.
Jak wspominała Jacqueline Janssen de Swart, córka holenderskiej rodziny, u której Wałaszewski później się ukrywał, oddział Dziubanego zapobiegł wysadzeniu mostu kolejowego w Ijmuiden podczas odwrotu wojsk niemieckich.
O tamtych wydarzeniach i losach artysty opowiada m.in. film „Jan Wałaszewski. Śladami artysty”, w którym Jacqueline wspomina także o odnalezionym pamiętniku młodego żołnierza – dziś dostępnym również w języku niderlandzkim w Internecie: https://oorlogsverhalen.com/oorlogsverhalen/ben-en-toos-de-swart/.
Za zasługi wojenne Wałaszewski otrzymał legitymację kombatanta, a pośmiertnie – stopień porucznika.
Rysunki z okresu jego holenderskiej działalności znajdują się w wyżej wspomnianym pamiętniku oraz na wystawie „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w III Rzeszy”, którą można oglądać do 10 maja 2026 roku w Muzeum Gdańska. Do czego bardzo zachęcam, ponieważ ekspozycja oddaje głos tym, których los przez lata pozostawał przemilczany. To poruszająca historia pokolenia naszych dziadków – ludzi uwikłanych w dramatyczne wydarzenia swojej epoki, a jednym z nich był właśnie Jan Wałaszewski.
Na zdjęciu: Jedna z akcji holenderskiego ruchu oporu "Oranja". Wspólnie z Polakami prebranymi w mundury niemieckie przy barze Amerika na ul. Breestraat w Beverwijk likwiduje grupę marynarzy niemieckich, którzy należą do komando zwalczającego ludzi z ruchu oporu i tych współpracujących z podziemiem i udzielającym pomocy i przechowujących u siebie w domu partyzantów, między innymi także Polaków. 1945. [Eksponat z wystawy] <